Na kilka miesięcy przed terminem wdrożenia przepisów wciąż brakuje konkretnych wyjaśnień dotyczących m.in. struktur wynagrodzeń oraz form wsparcia dla firm. To rodzi pytania o zakres i tempo przygotowań po stronie instytucji publicznych.
Dyrektywa nakłada wiele obowiązków na pracodawców, ale to nie oznacza, że jesteśmy bezradni, bo wbrew przekonaniu części pracowników MRPiPS, państwa członkowskie są formalnie zobowiązane do wspierania biznesu w tym zakresie. Jest to dość precyzyjnie zawarte w artykule 4, 11, 29 i 32 dyrektywy oraz w 30, 35, 45 motywie preambuły.
Zacznijmy od rzeczy najważniejszych, czyli art. 11, który mówi „Państwa członkowskie zapewniają wsparcie, w formie pomocy technicznej i szkolenia, pracodawcom zatrudniającym mniej niż 250 pracowników oraz zainteresowanym przedstawicielom pracowników, aby umożliwić im przestrzeganie obowiązków określonych w niniejszej dyrektywie”. Zgodnie z danymi MRPiPS tylko w sektorze prywatnym firm takich jest 2 845 500, co stanowi ponad 99,8% wszystkich firm w Polsce.
Równie ważny jest art. 4 ust. 1: „Państwa członkowskie podejmują niezbędne działania celem zapewnienia, aby pracodawcy dysponowali strukturami wynagrodzeń zapewniającymi równe wynagrodzenie za taką samą pracę lub pracę o takiej samej wartości”. Zapis ten jest o tyle ważny, że ani w dyrektywie, ani w projekcie ustawy nie ma definicji tego terminu. Z zapisów art. 4 ust.1 wiemy, że struktury wynagrodzeń mają zapewnić równe wynagrodzenie za taką samą pracę, a z art. 4 ust. 4, że mają umożliwić dokonanie oceny czy pracownicy są w porównywalnej sytuacji w odniesieniu do wartości pracy na podstawie obiektywnych kryteriów. Ponadto pracodawca ma przeglądać, oceniać, monitorować i weryfikować te struktury (motyw 16, 39, 43 preambuły). Niestety, do dzisiaj (22.03.26), twórcy projektu ustawy nie wyjaśnili co powinniśmy posiadać, aby organy kontrolne nie zgłaszały zastrzeżeń do naszych „struktur wynagrodzeń”.
Aby dowiedzieć się jak rozumieć ten termin oraz jak władze chcą wypełniać postanowienia art. 11, już w 2023 roku wysłałem do MRPiPS prośbę o wyjaśnienia niejednoznacznych zapisów dyrektywy. Miałem wrażenie, że czytelnicy portalu wynagrodzenia.pl, odwiedzanego przez 1 mln użytkowników miesięcznie, zasługują na takie informacje. Mimo kilku prób korespondencji nie otrzymałem merytorycznej odpowiedzi, a jedynym efektem moich próśb było zablokowanie przez MRPiPS domeny sedlak.pl.
Kolejnym ważnym zapisem dyrektywy jest art. 29 ust. 3 lit a, podkreślający, że państwa członkowskie dbają o „podnoszenie świadomości wśród przedsiębiorstw i organizacji publicznych i prywatnych, partnerów społecznych i ogółu społeczeństwa w celu promowania zasady równości wynagrodzeń oraz prawa do przejrzystości wynagrodzeń”. Z poczucia obowiązku wobec środowiska HR, na którym spoczywa wdrożenie tych zapisów w 2025 roku, po raz pierwszy zaprosiłem przedstawicieli MRPiPS na XX Krakowskie Forum Wynagrodzeń. Niestety, nie otrzymałem odpowiedzi.
Ponieważ 07.06.26 mija termin wdrożenia dyrektywy stwierdziłem, że może w tym roku ktoś z władz – zgodnie z zapisami art. 11 – zapewni wsparcie osobom zajmującym się wdrażaniem dyrektywy. Po braku odpowiedzi ze strony MRPiPS na maile, podjąłem próby kontaktu telefonicznego oraz wysłałem zaproszenia przez portal Linkedin. Niestety, z równie mizernym rezultatem. Jedynym sukcesem było odblokowanie domeny sedlak.pl i odpowiedź, że nikt nie weźmie udziału w XXI KFW.
Ponieważ do wdrożenia dyrektywy pozostały niecałe trzy miesiące, a nie przewiduje ona vacatio legis, to zastanawiam się, kiedy i jak władze zrealizują ciążące na nich zobowiązania wobec pracodawców, jeżeli odmawiają udzielania informacji portalowi wynagrodzenia.pl i organizatorom największej polskiej konferencji o wynagrodzeniach.
Biorąc pod uwagę fakt, że MRPiPS nie ma poczucia obowiązku wobec zapisów dyrektywy, to zastanawiam się czy, zgodnie z zasadą „Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”, pracodawcy również będą mogli czuć się zwolnieni z jej wdrażania? Kary jakie przewidziano za nieprzestrzeganie ustawy wskazują jednak, że tak nie będzie. Jak w takiej sytuacji polskie firmy, zatrudniające miliony pracowników i odprowadzające olbrzymie podatki, mają mieć zaufanie do władz i uchwalanego prawa?